Nie wiem jak jest w reszcie kraju, ale Kraków się generalnie...”szlabani”. Do niedawna się „bramował”, ale powoli miejsca na bramy przesuwne brakuje a skrzydłowe nie zawsze odpowiadają potrzebom. Piszę -rzecz jasna o wspólnotach lokatorskich. Mieszkańcy bloków pozałatwiali już wszystkie formalności, notarialne, wspólnotowe, „są u siebie” a teraz walczą o teren dookoła budynku. Każdy chce gdzieś zaparkować w pobliżu domu, na swoim placu, ale kiedy wraca po pracy i widzi, że na jego miejscu stoi samochód sąsiada z innego bloku-jest klientem na szlaban. Wspólnota, która „zaszlabaniła” swój teren – rozwiązała jeden problem, ale ruchoma zapora „wygenerowała” następne, zgoła niespodziewane: Oto, nocą ktoś w parkingowej potrzebie a bez pilota „temi ręcami” wypchał ramię do góry. Był artysta, który przepchał ramie na bok. Inny ktoś otwarł szafę i -jak to się pisze potem w protokołach – zaingerował. Krótko mówiąc: na drodze ewolucji urządzeń automatycznie wpuszczających, kogo trzeba mamy teraz etap walki tych „niewpuszczonych”, żeby jednak wjechać. Zgodnie z prawem ewolucji – współczesny szlaban ma działać niezawodnie, ma być „idiotoodporny” w obsłudze, ma również jakoś bronić sam siebie.
Z prostym pytaniem o porównanie, który z modeli znanych producentów stoi dziś na najwyższym szczeblu ewolucji zwróciłem się do znanego krakowskiego serwisu automatów, do Telbudu. Mija im 20 lat działalności naprawczej. Wizytówkę Telbudu mają na biurku wszyscy producenci napędów, którzy wystawiali się na Targach Poznańskich, bo z pewnością byli nagabywani przez krakusów o części zamienne. Takich to fachowców zmusić chciałem do wystawienia ocen wszystkim znanym producentom.
Odmówili zdecydowanie.
-Nasza, serwisowa ocena (a zapewniam, że mamy wyrobione zdanie o większości modeli) - mówi Adam Potyrański szef Telbudu - nie jest miarodajna. Dla nas np. szlaban firmy A (załóżmy najlepszy na świecie), którego producent nie jest w stanie dostarczyć zamówionej części zamiennej w 48 godzin jest tyle wart, co najgorszy i tyle. Kiedy startujemy w przetargu o zautomatyzowanie parkingu jakiejś wspólnoty – to my typujemy najodpowiedniejszy zestaw do danego terenu a w ofercie gwarantujemy – w zasadzie dożywotnią (chodzi o techniczny żywot szlabanu) jego obsługę. Często przegrywamy z firmami nowymi, które stosują zestawy tańsze, konfigurowane „pod finansowe zapotrzebowanie” wspólnoty mieszkaniowej. Najczęściej wspólnoty owe zamawiają nas wkrótce po ustaniu okresu gwarancyjnego owych „przetargowych” napędów. A wówczas już nas nikt nie „podchodzi” pytaniami typu czy nie można by zastosować czegoś tańszego. Odpowiadam zazwyczaj tak jak mówiłem na początku przetargu. Gdyby Wam Panowie wspólnotowcy zwykły, popularny szlaban wystarczył – to byśmy taki wytypowali.
-Nie ma sprzętu, który się nie psuje – dodaje mechanik Janusz Krzysztofik – Ja uważam, że prawdziwą klasę producencki automat ma nie wtedy, kiedy działa, lecz wówczas, kiedy z jakiegoś losowego przypadku działać przestanie. Czy można go naprawić, czy wymiana elementów jest łatwa (dostępna), czy ew. awaria jest przewidywalna czy automat „pada” losowo.
Dobrze Panowie, może, choć ogólnie się wypowiecie: Na drodze ewolucji do szlabanu optymalnego, jakie producenci mają dziś przeszkody?
A.P: - Generalnie automaty włoskie i francuskie muszą walczyć z opinią (niesłuszną, naszym zdaniem, ale statystycznie wykazywaną) zbyt delikatnych mechanicznie, co wie każdy serwisant, który widział szlaban z tego rynku po pięciu latach pracy Nie muszą zaś z opinią tyczącą estetyki, wykończenia detali. Automaty z rynku niemieckiego, nie muszą walczyć z opiniami tyczącymi, jakości swoich produktów, bowiem pozycja niemieckiej solidności jest ugruntowana. Powinny zaś powalczyć z opinią nieproporcjonalnie drogich, bo jest to opinia nieprawdziwa..
J.K: -Jeśli jednak dodać nasze wyjazdy serwisowe na awarie ( a 80 % awaria automatu nie jest wynikiem jego naturalnego zużycia, lecz jakichś uderzeń w szlaban, celowej dewastacji urządzenia (ramienia) to szlabany wyposażone w najróżniejsze systemy (rozwiązania techniczne) służące „obronie własnej” są lepsze od innych, niezależnie od producenta.
Czy – skoro nam się tak miło rozmawia- zdołacie wskazać szlaban stojący najwyżej w ewolucji od jakiegoś, który, mimo, że poprawny technicznie – skazany jest na porażkę?
A.P: Tak! Na szczyt drabiny ewolucyjnej wdrapał się austriacki PASS 838-ST80.
Zanim to wykażę -mam kilka zdań osobistych. Jak powiedziałem, serwis naprawiający automaty ma skrzywioną perspektywę: może działać na rynku tysiąc automatów danego producenta poprawnie, ale my mamy do czynienia jedynie ze zdewastowanymi. I one nadają opinię producentowi. Jedne padają, bo pracowały na nieplanowanych dla danego modelu przeciążeniach, inne zostały celowo zdewastowane, pozostałe maja awarie, bo mają wadliwie przekładnie itd. Wytypowałem Austriaka i w punktach wykażę poniżej plusy ST-80 nie wiedząc czy jest na rynku automat lepszy. Nie wiem, bo, mimo, że jako serwis loguję się na stronach producentów i proszę o przesyłanie informacji o nowościach – nie dostaję ich. Producenci automatów mają śliczne graficznie firmowe strony, ale ja oczekuję instrukcji, danych serwisowych, wskazówek montażowych lub wskazówek eksploatacyjnych. Oczekuje dokumentacji, która jest wymagana przy składaniu ofert przetargowych, atestów, dopuszczeń, kart katalogowych...Walczyliśmy swego czasu o zautomatyzowanie ważnych parkingów urzędowych. Walczyliśmy -argumentując, że gwarantujemy bezawaryjna pracę przez 10 lat i ewentualny serwis 24 godzinny. Mówiąc krótko nasze szlabany miały się zawsze otwierać a jeśli ulegną awarii (dewastacji) to ramię szlabanu będzie sterczało najwyżej dwa dni. Wytypowałem modele i napisałem do producentów. Tylko austriacki Tousek odpisał. Więcej! Dostałem kurierem komplet dokumentacji wymaganej przetargowo.
Trzykrotnie już automaty zostały zdewastowane (uderzenie pojazdem) i nigdy terminu naprawy nie przekroczyłem. Dlatego dla mnie, dla serwisu na szczycie ewolucji jest ten producent, który dba o serwisanta. W moim przekonaniu nawet zacni producenci automatów przejmują się chińską marketową ekspansją i myślą, że najważniejsze jest, aby produkt sprzedać.. Mija rok od gwarancji i zgodnie z prawem producent może mieć klienta... gdzieś. A skoro tak – wystarczy produkować urządzenie o zdolności do pracy...rocznej. Dzięki temu automat jest tani...Ja tej filozofii odpowiadam tak. Dobrze, że jest marketowy produkt. Kogo nie stać na firmowy -ten kupuje w markecie. Wybrał sam. Ja wiem, że tylko kwestią czasu jest to, kiedy udręczony usterkami, przychodzi do nas i...Cena nie będzie już odgrywać głównej roli...Teraz taki klient wie, że zapłacić musi, za jakość. On jednak chce dowodów. On teraz nie dowierza nawet serwisowi! Kiedy producent nie ma instrukcji w języku polskim, kiedy nie jest w stanie przesłać dokumentacji wymaganej nowym prawem budowlanym- nawet, gdy ma dobry napęd- nie będzie przez serwis traktowany poważnie...
- Aż tak jest źle?
Moim zdaniem tak. Przyczyna zjawiska -moim zdaniem- polega na tym, że w dużych firmach producenckich dominują spece od marketingu, czyli zwiększania sprzedaży. Jeśli sama sprzedaż będzie najważniejsza – postępowanie jest logiczne. Może nawet idea: „lepiej nowy zamontować niż stary naprawiać” odpowiada współczesnym realiom rynkowym, ale ja jestem starej daty i już się nie będę zmieniał. Dla mnie automat tym jest lepszy im dłużej bezawaryjnie pracuje. I tylko takich producentów szanuję.
Wróćmy do ewolucji...
Tak. Przy całym powyższym założeniu, ( że nie znam wszystkich nowości) podaję w punktach to, co wyróżnia PASS 838 od automatów stojących niżej na drabinie ewolucji:
W kategorii: Technika:
1, 5 sek. czas pełnego otwarcia (mówię o wersji z ramieniem 3, 0 m).
Przekładnia tylko i wyłącznie z hartowanej stali, pracująca w kąpieli olejowej. Żadnych plastików.
System ARS. (Belka najeżdżając na przeszkodę wyczuwa ją i zawraca, aby przeszkodę wypuścić.
Centralka sterująca z displayem tekstowym w języku polskim plus samodiagnoza błędów pełnym tekstem w jęz. polskim.
W kategorii: odporność na intruza:
Przekładnia o podwyższonej oporności: próba podniesienia belki w stanie spoczynku nie powoduje uszkodzenia przekładni (mowa o wersji do 3m) a siłowe poderwanie belki powoduje włączenie się szlabanu, który temu przeciwdziała, czyli zamyka belkę.
Pancerna obudowa kolumny szlabanu. (Najsolidniejsza na rynku)
Odryglowanie awaryjne zamykane na patentowy klucz ( „antywandalowe” a lepsze od zwykłych małych kluczyków, bowiem one są łatwe do sforsowania a serwisantowi w zimie stwarzają problemy)
W kategorii: zwiększenie bezpieczeństwa:
Opcja doposażenia belki w elektromagnes podtrzymujący belkę do słupka podporowego w stanie zamkniętym (utrudnia podnoszenie belki nieuprawnionym, zwiększa odporność na wandalizm, utrudnia uszkodzenie belki przez wiatr.)
Możliwość podłączenia listwy kontaktowej przeciwko zgnieceniom, czyli najwyższy aktualnie poziom bezpieczeństwa a detektor listwy kontaktowej już zintegrowany.
W kategorii: komfort dla serwisanta:
Wejście dla dwóch pętli indukcyjnych (automatyczne rozpoznawanie pojazdów)
Funkcja częściowego otwarcia a oprócz sterowania impulsowego „krok po kroku” możliwe sterowanie osobno otwieraj, osobno zamykaj oraz totmann
Regulowana prędkość belki osobno dla zamykania osobno dla otwierania. Do tego miękki stop z regulowanym czasem i prędkością.
Uchwyt belki szlabanu niewidoczny, zaś belka zamontowana jest na wałku obrotowym w sposób stożkowy, – czyli wyeliminowany został efekt luzowania się uchwytu belki z biegiem czasu.
Belka szlabanu w pozycjach krańcowych „nie huśta się”, bo ma ramię z funkcją tłumienia.
(ramię tłumiące smarowane od wewnątrz: 4 punkty smarowania)
Odryglowanie awaryjne po otwarciu kluczem patentowym dostępne od zewnątrz – bez konieczności ingerowania w wewnętrzny mechanizm
Kontrola stanu logicznego szlabanu (otwarte, zamknięte, otwieranie, zamykanie) – kontakty meldunkowe można wykorzystać dalej (dodatkowy moduł) i zapamiętywanie odbytych zdarzeń.
Mam nadzieję, że wymieniłem najważniejsze. Teraz wystarczy, że każdy producent porówna swój flagowy produkt do powyższego modelu i jeśli ma szlaban o identycznych parametrach -powinien go dopisać do szczytu „naszej drabiny”. Jeśli będzie uprzejmy- roześle mailowo serwisom takie dane. Będziemy – dopóki prawdziwe serwisy nie znikną z rynku, przegrywając z monterami, którzy tylko przykręcają- niezmiernie wdzięczni...
Bogusław Nowak
|